wtorek, 30 sierpnia 2016

Indie - motocykle




Przede wszystkim należy chyba zacząć od tego, że w tej części Indii, w której mieszkam, nie ma normalnych motocykli. Poważnie. Pojemności moplików poruszających się po tutejszych drogach, wahają się od 125 do 350 ccm. Marzeniem większości chłopaków jest motocykl Bajaj Pulsar o maksymalnej pojemności 200 ccm albo Royal Enfield Thunderbird o pojemności niewiele większej niż ćwiartka wódki, czyli właśnie wspomnianej wyżej 350. Thunderbird co prawda występuje również w wersji typowego pół litrowego Żubra, ale na ulicach równie ciężko go zobaczyć co bengalskiego tygrysa. Zapytana, jakim motocyklem chciałabym tutaj jeździć odpowiedziałam bez wahania: RE Himalayan (który ma silnik o zawrotnej pojemności 400ccm).  Tym modelem, odbywają się tutaj kilku tygodniowe, dzikie wypady w Himalaje m.in. nad jezioro Lakh i do miejscowości Leh. Ja rozważając trasę w takie rejony brałabym pod uwagę co najmniej Transalpa ale niech im będzie. Panowie byli bardzo zdziwieni, że chciałabym jeździć taką mocną maszyną. Po wygłoszeniu mojej następnej części zdania "a w przyszłości chciałabym mieć Triumph Rocket III Roadster" część męskiego grona wyszła ze stresu na papierosa. 
Zdecydowana większość panów posiada studwudziestkipiątki. Tak, panów. Dla pań raczej zarezerwowane są skutery. Oczywiście panowie również z nich korzystają, ale powszechnie wiadomo, że skuter nie jest tak męski jak motocykl. Widziałam tutaj tylko jedną kobietę na motocyklu. Była tak przerażona faktem siedzenia na potwornej maszynie o niesamowitej pojemności 250 ccm, że wrzucenie pierwszego biegu zajęło jej dobre 5 minut.
W teorii  skutery są wolniejsze, wiec automatycznie bezpieczniejsze. Co prawda ze względu na stan tutejszych dróg, ruch na ulicy, deszcz oraz kompletna ignorancje w zakresie zasad ruchu drogowego średnia prędkość w mieście to 40 km/h a na autostradzie 60 km/h, jednak dalej śmiem wątpić, ze jakikolwiek skuter, nawet w tych warunkach, może być bezpieczniejszy od motocykla.

Jeśli chodzi o ubiór na maszynę to on właściwie nie istnieje. Można jeździć w saree, panowie jeżdżą w dhoti (rodzaj męskiego saree, przypominający krótki lub długi ręcznik zasłaniający strategiczne okolice), można jeździć w szortach, wszyscy jeżdżą w japonkach lub nawet boso. Kaski są tylko zalecane. Co prawda, żeby jechać poza miasto np. na pobliską plażę zazwyczaj coś tam na głowę się zakłada, ale z homologacją drogową ma to niewiele wspólnego. Policja wydaje się być całkowicie pogodzona z tym faktem.
Jeśli chodzi o kontrole dokumentów ogólnie przyjętym dniem na ich sprawdzanie jest sobota. Patrol stoi przy drodze do najbardziej obleganych studenckich klubów i sprawdza prawo jazdy i kaski. Trzeźwości nie. Aby uniknąć kontroli wystarczy zostawić motocykl np. metr przed miejscem, w którym stoi policja i ostatnie 200 metrów do klubu przejść piechota. Wszyscy wtedy wiedza, że dany kierowca nie ma dokumentów, prawa jazdy i maszyna nie jest odpowiednio serwisowana, ale mandatu nie dostanie.

Na maszynach jeździmy na dwa różne sposoby. Klasycznie, czyli okrakiem lub "Indian style". Wtedy siadamy na motocyklu bokiem tak, jak w damskim siodle. W klasycznym saree faktycznie nie da się usiąść normalnie na maszynie i zastosowanie manewru "Indian style" ułatwia  nieco życie, ale z własnego doświadczenia wiem, że jest to absolutnie przerażające. Publicznie trzymać się kierowcy nie wypada. Siedząc bokiem możemy trzymać się jedynie malej raczki z tylu motocykla. Oczywiście jeżeli mamy szczęście i motocykl jest w nią wyposażony. Zdecydowana większość nie jest. Jazda "Indian style" oczywiście zarezerwowane jest głównie dla pań.



Alkohol. To jest akurat to, co mnie absolutnie przeraża. Nikt nie zwraca uwagi na trzeźwość kierowców oraz pasażerów. Co więcej, jak odmówiłam kiedyś alkoholu podczas kolacji tłumacząc się, ze przyjechałam jako pasażer na motocyklu moi hinduscy koledzy dosłownie popłakali się ze śmiechu.
Brać studencka imprezuje każdego wieczora mniej lub bardziej intensywnie, ale za to raczej zawsze alkoholowo. Następnie, kiedy kluby zostają zamknięte koło godziny 23:30 impreza przenosi się do akademików, w których akurat nie ma restrykcji dotyczących godzin odwiedzin tudzież na miej lub bardziej opuszczone place budowy. Po wypiciu ilości whiskey, która powaliłaby nawet Polaka, ledwo stojący Panowie Kierowcy zasiadają na swoje maszyny. Oczywiście testosteron buzuje. Oni są panami świata. Mogą wszystko. Dojada wszędzie, W absolutnie każdym stanie trzeźwości lub nietrzeźwości. Trochę mi się to kłóci z tym, że na każdym kroku podkreślają, że jeśli zabierają dziewczynę na imprezę to musza dbać o jej reputacje, honor, zaopiekować się nią i zadbać o bezpieczeństwo. Tłumaczenie że zwłaszcza w nocy, na nie oświetlonych drogach, podczas pory monsunowej oraz bez kasku prowadzenie motocykla po pijaku jest średnim pomysłem do Panów nie dociera.

Aby zdobyć prawo jazdy na motocykl oczywiście trzeba pójść na kurs, zdać część dotycząca przepisów oraz część praktyczną. Jednak parafrazując klasyka  "ale, ale! jest to zasada czysto teoretyczna". Jeżeli cokolwiek sprawia tutaj problemy to właśnie część dotycząca przepisów. Część praktyczna polega na odpaleniu motocykla, przejechaniu kawałek prosto, płynnym hamowaniu oraz zrobieniu jednej ósemki. Męska brać po wysłuchaniu wykładu o sekwencji ósemek i wolnym slalomie bez podparcia nogą oraz kilku innych następujących po tym ćwiczeniach stwierdziła, że w Polsce wszyscy egzamin by pooblewali. W sumie jest to dosyć dziwnie biorąc pod uwagę fakt, że tutaj jazda po mieście polega głownie na bardzo mocnym manewrowaniu i przeciskaniu się na milimetry pomiędzy innymi użytkownikami ruchu drogowego. Jeżeli istnieje kraj, w którym zrobienie kilku ósemek pod rząd oraz wolnego slalomu zaraz po nich wykonaniu wolnego slalomu oraz na końcu salta z półobrotu na zwyczajnej drodze ma sens to myślę, że są to właśnie Indie. 

1 komentarz:

  1. A propos ograniczenia prędkości, posiadam informację z wiarygodnego źróda, że Hindusi potrafią być bardzo kreatywni i umieszczać napisy w stylu (droga do Leh): 'Better Mr. Late than late Mr.'; 'After whisky driving risky'; 'Be gentle on my curves'; 'Don't be gama in the land of lama' itp

    OdpowiedzUsuń