piątek, 9 września 2016

Indie - pociągi

Sleeper Class
Pociągi w Indiach na pierwszy rzut oka przerażają. Są brudne, przepełnione i wyglądają na bardzo zniszczone. Jednak jak im się lepiej przyjrzeć to nie są już takie straszne. 

Mamy do wyboru kilka klas biletów.  Pierwsza i druga klasa może być klimatyzowana lub nie, z miejscami do spania lub siedzenia. Dostajemy w niej darmowy posiłek, który po zamówieniu zostaje dostarczony nam na miejsce. Cena biletu to około 1000 rupi, czyli 60 zł.
Kolejna klasa to tzw. klasa sleeper. Mamy w niej zagwarantowane miejsce w wagonie bez przedziałów. Podobnie jak w autobusach mamy możliwość położenia się i przespania całej podróży. Można tez łóżka złożyć i podróżować w ciągu dnia siedząc. W wagonach mamy prąd, łatwo wiec podładować komputer czy telefon. Jest tez lusterko potrzebne do poprawienia makijażu, fryzury czy bindi. Klasa sleeper kosztuje około 400 rupi, czyli 24 złote. 
Jest jeszcze klasa regular. Nie mamy w niej zagwarantowanego miejsca. Jest zwykle bardzo przepełniona. Ludzie siedzą nawet na górnych półkach na bagaż. Klasa ta jest bardzo tania. Za przejazd około 400km płacimy 125 rupi, czyli 8 złotych.

Sleeper Class
Istnieją dwa rodzaje biletów na pociąg: z rezerwacja lub bez. Bilety bez rezerwacji (klasa regular) możemy kupić zawsze w okienku na dworcu, jednak nie mamy wtedy gwarancji miejsca siedzącego czy leżącego.
Bilety z rezerwacja można kupić na kilka sposobów. Po pierwsze standardowo przez internet. Jednak jeśli rezerwujemy bilet z miejscówka lub sypialny późno, może nam się ta sztuka nie udać. Z powodu ogromnej liczby osób podróżujących pociągami bilety wyprzedane są bardzo szybko. Wtedy system wpisuje nas na listę rezerwową - jeżeli ktoś zrezygnuje ze swojego biletu mamy wtedy szanse na miejsce siedzące. 
Jest jeszcze jedna opcja na zakup miejscówki: 24 godziny przed odjazdem pociągu zostaje wygenerowana specjalna pula biletów z rezerwacja. Są one droższe o około 100 rupi od normalnych biletów. Można je zdobyć albo logując się na stronę internetową o odpowiedniej godzinie albo kupując je bezpośrednio na stacji. Ja miałam (nie)przyjemność korzystać opcji kupowania biletów na stacji. Przed wybiciem godziny 'otwarcia puli' należało wypełnić karteczkę z imieniem, nazwiskiem, wiekiem oraz płcią pasażerów i ustawić się w kolejce do okienka. O godzinie zero, kiedy kasjerka okienko otworzyła, spokojnie stojąca kolejka Hindusów ruszyła szturmem na biedna panią przepychając się, skacząc przez barierki i dosłownie wchodząc sobie na głowę. Masakra.
Sleeper Class
Jeżeli nadal nie udało nam się kupić biletów pozostaje jeszcze opcja awaryjna: rozmowa na osobności z konduktorem. Jeśli w przedziale z rezerwacją są wolne miejsca konduktor, za odpowiednia opłatą, nam je udostępni. 

Jak na wszystko w Indiach na pociągi też trzeba poczekać. Czasem pół godziny, czasem dłużej. Lokalsi mają czas oczekiwania opanowany do perfekcji: wykorzystują ten czas po prostu na sen. Ludzie śpią dosłownie wszędzie: na ławkach, na betonowych blokach lub wprost na ziemi. Na większych lub bardziej obleganych stacjach są nawet w poczekalniach łóżka, na których można się zdrzemnąć w oczekiwaniu na dalszy transport.

Na siedzeniu obok mnie podróżowało młode małżeństwo. Pani była absolutnie piękna. Cała spowita w różowy strój, ze złotą koronką i błyszczącymi cekinami, z jeszcze świeża ślubna mehendi na dłoniach i stopach. Śliczna, o dziwo delikatna, złota biżuteria i złoto- różowe bindi dopełniało całości. Nawet chusteczkę do nosa Pani miała z różowym akcentem. Pan był raczej przeciętny, aczkolwiek ratował się jak mógł, nosząc w pociągu wielkie okulary przeciwsłoneczne rodem z bollywoodzkiego filmu akcji 'Dishoom'. 

W pewnym momencie kobieta wyjęła z torby lunch, zapakowany w metalowe pojemniczki, i para zaczęła się posilać. Byłam bardzo zdziwiona różnorodnością posiłku. W pudełeczku był ryż, rooti oraz dwa wegetariańskie dania główne, przy czyn jedno na moje oko było na bazie mojego ulubionego szpinaku.  Jak zwykle w Indiach, pan przygotował posiłek mieszając ryż i potrawy w odpowiednich proporcjach i nałożył na jeden wspólny talerz jedzenie. 'So much love' powiedział mój współtowarzysz podróży komentując obserwowana przeze mnie scenę. 

Oprócz samodzielnie przygotowanego lunchu mamy również opcję zakupienia przekąsek, takich jak vada pao czy idli lub nawet całego lunchu takiego jak np. egg biryani. Ceny są zupełnie normalne. Za lunch płacimy około 150, za vadę 10 rupi.
Po spożytym posiłku należy umyć ręce. Można to zrobić albo w toalecie albo w zainstalowanej na korytarzu umywalce. Można tez wytrzeć ręce w pociągowe okno, czemu nie. Można tez umyć ręce wystawiając je przez okno jadącego pociągu i polewać je pitna woda z butelki. Oczywiście warto wspomnieć, ze wszystkie pozostałości po posiłku są wyrzucane przez okno, mimo, że akurat w pociągu chodzi chłopak i zbiera do wiaderka resztki posiłków i śmieci. 





Niestety zdarza się też,  że nie tylko sprzedawcy posiłków oferują swoje produkty w pociągach. W pociągach są sprzedawane zabawki, biżuteria i wszelkiego rodzaju bibeloty. Ten rodzaj nagabywania jest denerwujący aczkolwiek nieszkodliwy.
Jest jeszcze drugi rodzaj osób zaczepiających nas w podróży: transwestyci. Z powodu swojej odmienności osoby te nie mogą znaleźć pracy, wiec żyją z żebrania. Jeśli zobaczycie podejrzanie wyglądająca Hinduskę z mocno przesadzonym makijażem wyciągającą rękę po pieniądze lepiej od razu dać jej 10 czy 20 rupi. Jeżeli tej drobnej opłaty odmówimy, na stacji docelowej możemy liczyć się nawet z pobiciem przez grupę transwestytów lub ich znajomych.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz