Kobiety
Kobiety w Indiach łatwo nie maja. Z jednej strony są tutaj czczone i dla wielu mężczyzn są na pozycji 'second after God'. Wielokrotnie widziałam, jak mężczyzna przepraszając lub wielbiąc kobietę dosłownie padał jej do stóp lub na znak szacunku dotykał najpierw stopy kobiety a potem własnego czoła. Z drugiej strony restrykcje dotyczące zachowań, sposobu ubierania się czy wysławiania się są ogromne.
Absolutnie niedopuszczalne jest, aby kobieta na ulicy podniosła głos albo rękę na mężczyznę. Publicznie nie powinno się nawet wyrażać swego niezadowolenia.
Kobieta przed godzina 18 nie może nosić niczego, co odsłania nogi. Mowy nie ma o pokazaniu dekoltu czy ramion. Wszędzie są obowiązkowe chusty, które momentami powinny zakrywać rownież włosy, na przykład podczas wejścia do świątyni czy kościoła.
Na wszystkich plażach, pod kara policyjnego mandatu, kobietom nie wolno się kąpać w kostiumie kąpielowym. O opalaniu rownież możemy zapomnieć. Odpowiedni strój na plaże to pełne saree lub kurtha i legginsy, ewentualnie spodenki nie krótsze niż do kolan. Panowie natomiast oczywiście na plaży czy w wodzie przebywają w samych kąpielówkach.
Gdy mąż przynosi do domu pensje, oddaje ja w rece kobiety. Jest to wyraz szacunku. Rownież podczas wyjazdów żona trzyma wszystkie pieniądze. Mężczyzna za każdym razem kupując lub coś załatwiając prosi swoją towarzyszkę o gotówkę. Taki układ w podróży jest podyktowany nie tylko respektem wobec kobiet. Panowie otwarcie przyznają, że gdyby to oni trzymali pieniądze przeznaczone na podróż zwyczajnie by je przepili lub przepuścili w inny, równie radosny, sposób.
To samo tyczy się wszelkich drobnych przedmiotów, które mężczyzna ma przy sobie. Portfel, telefon czy okulary przeciwsłoneczne kobieta dostaje do torebki 'w opieke'. Spotkałam się nawet ze scena, w której pan w pociagu obudził swoją towarzyszkę tylko po to, aby oddać jej swoje okulary przeciwsłoneczne. Dopóki do torebki dostajemy tylko kilka podstawowych rzeczy jest ok. Gorzej jeśli do tego dochodzi jeszcze książka, butelka wody i ciuchy na przebranie. Wtedy z damskiej torebki robi się wielki wór a z kobiety wielbłąd.
Zaskakujące jest to, że mąż tudzież partner wykazuje niespotykane w Europie właściwości dotyczące pomocy kobietom. O ile normalne u nas jest zapięcie łańcuszka na szyi czy ręce to rozczesanie włosów, ułożenie fryzury, pomoc przy ubraniu sie (tak bardzo potrzebna, gdy nosimy saree) czy zrobienie mehendi na ręku matki czy wybranki nie jest tutaj rownież niczym dziwnym.
Podczas tradycyjnej przysięgi małżeńskiej maz obiecuje żonie że zaopiekuje sie nią, zapewni jej jedzenie, dach nad głową oraz ubranie. Mężczyzna bardzo poważnie traktuje tamą przysięgę- jest to jego 'duty' (obowiązek). Jeżeli wychodzimy na kolacje z hindusem, który był faktycznie tradycyjnie wychowany, bardzo rzadko zdarza się, aby kobieta mogła za siebie zapłacić. Dla indyjskiego mężczyzny jest to pewnego rodzaju zniewaga. Oznacza to ze zwyczajnie nie stać go na zabranie dziewczyny (niezależnie od tego czy faktycznie jest to jego wybranka czy tylko zwykła szkolna koleżanka) do restauracji.
W restauracji mężczyzna zawsze dostaje jako pierwszy kartę dań oraz zamówione potrawy. Nie jest to wyraz lekceważenia kobiet. W tutejszej kulturze obowiązkiem mężczyzny jest służenie swojej towarzyszce przy stole czyli zamowienie jej posiłku oraz nałożenie jedzenia na jej talerz.
Pożyczenie lub wzięcie pieniędzy od rodziców dla zamężnej kobiety jest wielkim problemem, ponieważ po pierwsze świadczy to źle o samym mężu, który nie wywiązuje się z przysięgi małżeńskiej oraz po drugie, w przypadku małżeństw zaaranżowanych, podważa to niejako wybór rodziców co do odpowiedniego partnera. Często kobiety w obliczu braku pieniędzy wolą głodować lub wyrzec się kosztowności lub zbędnego luksusu niż wrócić do domu rodzinnego z prośba o gotówkę. Często mężowie nie zgadzają się w tej kwestii ze swymi wybrankami i kobiety bywają bite lub maltretowane tak długo, aż ulegną i przyniosą pieniądze od swojego ojca.
Rownież w podróży mężczyzna bierze w opiekę wszystkie kobiety, zwłaszcza niezamężne, które z nim jadą. To on w większości zajmuje się organizacją wszystkich noclegów, rodzajem transportu, wyborem restauracji czy miejsc, które są warte zobaczenia. Muszę przyznać, że dla europejskiej kobiety jest to mocno uciążliwe nie móc decydować nawet o tym, czy podroż odbywa się pociągiem czy autobusem albo czy wolno wejść do sklepu po przeciwnej stronie ulicy czy tez nie.
Kobiety w Indiach łatwo nie maja. Z jednej strony są tutaj czczone i dla wielu mężczyzn są na pozycji 'second after God'. Wielokrotnie widziałam, jak mężczyzna przepraszając lub wielbiąc kobietę dosłownie padał jej do stóp lub na znak szacunku dotykał najpierw stopy kobiety a potem własnego czoła. Z drugiej strony restrykcje dotyczące zachowań, sposobu ubierania się czy wysławiania się są ogromne.
Absolutnie niedopuszczalne jest, aby kobieta na ulicy podniosła głos albo rękę na mężczyznę. Publicznie nie powinno się nawet wyrażać swego niezadowolenia.
Kobieta przed godzina 18 nie może nosić niczego, co odsłania nogi. Mowy nie ma o pokazaniu dekoltu czy ramion. Wszędzie są obowiązkowe chusty, które momentami powinny zakrywać rownież włosy, na przykład podczas wejścia do świątyni czy kościoła.
Na wszystkich plażach, pod kara policyjnego mandatu, kobietom nie wolno się kąpać w kostiumie kąpielowym. O opalaniu rownież możemy zapomnieć. Odpowiedni strój na plaże to pełne saree lub kurtha i legginsy, ewentualnie spodenki nie krótsze niż do kolan. Panowie natomiast oczywiście na plaży czy w wodzie przebywają w samych kąpielówkach.
Gdy mąż przynosi do domu pensje, oddaje ja w rece kobiety. Jest to wyraz szacunku. Rownież podczas wyjazdów żona trzyma wszystkie pieniądze. Mężczyzna za każdym razem kupując lub coś załatwiając prosi swoją towarzyszkę o gotówkę. Taki układ w podróży jest podyktowany nie tylko respektem wobec kobiet. Panowie otwarcie przyznają, że gdyby to oni trzymali pieniądze przeznaczone na podróż zwyczajnie by je przepili lub przepuścili w inny, równie radosny, sposób.
To samo tyczy się wszelkich drobnych przedmiotów, które mężczyzna ma przy sobie. Portfel, telefon czy okulary przeciwsłoneczne kobieta dostaje do torebki 'w opieke'. Spotkałam się nawet ze scena, w której pan w pociagu obudził swoją towarzyszkę tylko po to, aby oddać jej swoje okulary przeciwsłoneczne. Dopóki do torebki dostajemy tylko kilka podstawowych rzeczy jest ok. Gorzej jeśli do tego dochodzi jeszcze książka, butelka wody i ciuchy na przebranie. Wtedy z damskiej torebki robi się wielki wór a z kobiety wielbłąd.
Zaskakujące jest to, że mąż tudzież partner wykazuje niespotykane w Europie właściwości dotyczące pomocy kobietom. O ile normalne u nas jest zapięcie łańcuszka na szyi czy ręce to rozczesanie włosów, ułożenie fryzury, pomoc przy ubraniu sie (tak bardzo potrzebna, gdy nosimy saree) czy zrobienie mehendi na ręku matki czy wybranki nie jest tutaj rownież niczym dziwnym.
Podczas tradycyjnej przysięgi małżeńskiej maz obiecuje żonie że zaopiekuje sie nią, zapewni jej jedzenie, dach nad głową oraz ubranie. Mężczyzna bardzo poważnie traktuje tamą przysięgę- jest to jego 'duty' (obowiązek). Jeżeli wychodzimy na kolacje z hindusem, który był faktycznie tradycyjnie wychowany, bardzo rzadko zdarza się, aby kobieta mogła za siebie zapłacić. Dla indyjskiego mężczyzny jest to pewnego rodzaju zniewaga. Oznacza to ze zwyczajnie nie stać go na zabranie dziewczyny (niezależnie od tego czy faktycznie jest to jego wybranka czy tylko zwykła szkolna koleżanka) do restauracji.
W restauracji mężczyzna zawsze dostaje jako pierwszy kartę dań oraz zamówione potrawy. Nie jest to wyraz lekceważenia kobiet. W tutejszej kulturze obowiązkiem mężczyzny jest służenie swojej towarzyszce przy stole czyli zamowienie jej posiłku oraz nałożenie jedzenia na jej talerz.
Pożyczenie lub wzięcie pieniędzy od rodziców dla zamężnej kobiety jest wielkim problemem, ponieważ po pierwsze świadczy to źle o samym mężu, który nie wywiązuje się z przysięgi małżeńskiej oraz po drugie, w przypadku małżeństw zaaranżowanych, podważa to niejako wybór rodziców co do odpowiedniego partnera. Często kobiety w obliczu braku pieniędzy wolą głodować lub wyrzec się kosztowności lub zbędnego luksusu niż wrócić do domu rodzinnego z prośba o gotówkę. Często mężowie nie zgadzają się w tej kwestii ze swymi wybrankami i kobiety bywają bite lub maltretowane tak długo, aż ulegną i przyniosą pieniądze od swojego ojca.
Rownież w podróży mężczyzna bierze w opiekę wszystkie kobiety, zwłaszcza niezamężne, które z nim jadą. To on w większości zajmuje się organizacją wszystkich noclegów, rodzajem transportu, wyborem restauracji czy miejsc, które są warte zobaczenia. Muszę przyznać, że dla europejskiej kobiety jest to mocno uciążliwe nie móc decydować nawet o tym, czy podroż odbywa się pociągiem czy autobusem albo czy wolno wejść do sklepu po przeciwnej stronie ulicy czy tez nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz