Motoryzacja
Zasady ruchu drogowego w Indiach praktycznie nie istnieją. Pojazdy, co
prawda próbują trzymać się odgórnie narzuconego ruchu lewostronnego, ale zdarza
im się też jechać pod prąd lub w bliżej nieokreślonym kierunku np. po ukosie
albo w poprzek drogi. Przed każdym skrętem, skrzyżowaniem, rondem tudzież innym
napotkanym pojazdem lub pieszym samochody, ciężarówki, motocykle oraz rowery
wydaja z siebie radosne "beep" informując resztę użytkowników ruchu
drogowego o tym, że "ja tu jadę", "uważaj na mnie" albo
"zjedź mi z drogi". Podobnie jest z pieszymi. W większych miastach
przejścia dla pieszych nawet są oznaczone i namalowane, ale cóż z tego jeśli
żaden pojazd i tak przed tym przejściem nawet nie zwolni. Jedli człowiek nie ruszy z
miejsca w samobójczy slalom pomiędzy autami, krowami i motocyklami praktycznie rzucając
się pod koła nadjeżdżających pojazdów, przed przejściem dla pieszych będzie
stał tak długo, aż doczeka się Apokalipsy. Sygnał dla samochodu, że zamierzasz
przed nimi przejść to wystawienie otwartej dłoni w jego stronę. U Hindusów to działa.
Postanowiłam to sprawdzić i w ten sposób przejść przez jezdnie zatrzymując
otwartą dłonią ciężarówkę. Z duszą na ramieniu weszłam na drogę, wyciągnęłam dłoń
i czekałam na katastrofę. Nie doczekałam się. Ciężarówka z radosnym
"beep" zmieniła swój tor jazdy spychając na pobocze ze trzy riksze i umożliwiając
mi przejście. Jednak cuda się zdarzają i ten system u nich działa. Dziwne.
| Brameczka |
Jak już mowa o niefrasobliwości i bezpieczeństwie to absolutnie fascynuje
mnie tutaj fakt jeżdżenia motocyklem. Na motocyklach i skuterach jeżdżą wszyscy.
Znaki drogowe doradzają zakładanie kasków podczas jazdy ale…ale widząc dziennie
setki jednośladów widzę może 3 osoby w kasku. Również widzę np. po 3-4 osoby na
jednym motocyklu czy skuterze. O kwestii ubrań ochronnych można spokojnie
zapomnieć. Jeżdżenie w sari (tradycyjnym indyjskim damskim stroju), japonkach
czy krótkich spodenkach jest tu na porządku dziennym. Skutkuje to oczywiście
dosyć spektakularnymi wypadkami, ale nikt chyba nie wyciąga z tego żadnych
poważnych wniosków.
| "Auto" postój |
Oprócz tego, że samochody jeżdżą po nie właściwej stronie ulicy (tylko
dlatego, że w jakichś zamierzchłych czasach rycerze postanowili używać lewej
strona drogi, bo łatwiej im się było bronić przed potencjalnym wrogiem dzierżąc
miecz w swej prawicy) oraz przepisy ruchu drogowego praktycznie nie istnieją,
pojazdy w większości są wyposażone w czujniki cofania. Jak wszystko w
Indiach czujniki cofania również rządzą się swoimi prawami. Standardowo czujnik
cofania powinien pomagać kierowcy informując go o odległości, jaka pozostała
do przeszkody, znajdującej się za pojazdem. Nie jest tak. Czujnik cofania służy
do ostrzegania innych kierowców przed tym, że pojazd zaczyna jechać do tylu. Co
więcej: zamiast krótszego lub dłuższego "beep" rozlegającego się
wewnątrz samochodu indyjskie samochody maja zamontowane grające urządzonka,
nadające w świat sygnał w postaci piosenki, bądź dłuższej melodii. Innymi
słowy, jeśli jedziesz sobie prosta droga i nagle słyszysz wesoła, głośna
melodyjkę rodem z Bollywood musisz wytężyć absolutnie wszystkie zmysły, aby
zgadnąć, który pojazd z ustawionych w nierównej linii na poboczu drogi zaczyna
właśnie włączać się do ruchu kołowego. Szczególna ostrożność zachowuje ten,
który jedzie po drodze z pierwszeństwem a nie ten, który się na nią włącza.
| Renault Duster |
Pewnego dnia podczas spaceru kolega zwrócił mi uwagę na samochód o wdzięcznej
marce Renault model Duster. "Duster jak Duster, nawet całkiem czysty jak
na tutejsze warunki" pomyślałam i poszłam dalej. Zaraz, chwila. Nie
istnieje przecież taki ulep jak "Renault Duster". Duster to może być
Dacia. Otóż nie. Podobno w poprzednich latach marka Dacia dała w Indiach popis
swojej nieudolności wprowadzaj na rynek samochody, które psuły się bardziej niż przysłowiowa Vectra B. Aby sprzedać Hindusom model Duster znaczki
"Dacii" są masowo zamieniane na znaczek "Renault". Mimo, ze
jest to dokładnie ten sam samochód Hindusi kupują terenówki (te renówki) z większym
przekonaniem, niż poprzednia markę. No cóż,
widocznie Hindusi wola bardziej Francuzów niż Rumunów.
| Optimus Prime |
W Indiach wszystko musi być kolorowe. Na drodze również. Auta i ciężarówki
są często udekorowane łańcuchami z kwiatów, wielobarwnymi wstążkami.
Najbardziej groteskowy widok stanowią wielkie ciężarówki, służące do transportu
kamieni, cegieł i żwiru, nad których ładunkiem powiewają girlandy kwiatów i
zwiewne wstążeczki uczepione maski oraz lusterek. Jednak, jeśli chodzi o
ozdabianie pojazdów to wyobraźnia ozdabiających nie zna granic. Najciekawsza
ozdoba, która do tej pory widziałam był breloczek z papryczek przyczepiony do
motocykla.
Indie to kraj wielu religii. Jak powiedział mój indyjski kolega "Tutaj znajdziesz wszystkie religie świata". Bardzo możliwe. Wobec powyższego kierowcy uznają za słuszne
oddawanie w Boska opiekę siebie oraz swoje pojazdy. Przewiane w każdym pojeździe znajduje się mały
ołtarzyk, chroniący kierującego przed złem i wypadkami na drodze. Patrząc na
to, co tutaj dzieje się na ulicy, takie podejście jest jak najbardziej wskazane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz