wtorek, 27 września 2016

Indie - kobiety

Kobiety

Kobiety w Indiach łatwo nie maja. Z jednej strony są tutaj czczone i dla wielu mężczyzn są na pozycji 'second after God'. Wielokrotnie widziałam, jak mężczyzna przepraszając lub wielbiąc kobietę dosłownie padał jej do stóp lub na znak szacunku dotykał najpierw stopy kobiety a potem własnego czoła. Z drugiej strony restrykcje dotyczące zachowań, sposobu ubierania się czy wysławiania się są ogromne.

Absolutnie niedopuszczalne jest, aby kobieta na ulicy podniosła głos albo rękę na mężczyznę. Publicznie nie powinno się nawet wyrażać swego niezadowolenia.
Kobieta przed godzina 18 nie może nosić niczego, co odsłania nogi. Mowy nie ma o pokazaniu dekoltu czy ramion. Wszędzie są obowiązkowe chusty, które momentami powinny zakrywać rownież włosy, na przykład podczas wejścia do świątyni czy kościoła.
Na wszystkich plażach, pod kara policyjnego mandatu, kobietom nie wolno się kąpać w kostiumie kąpielowym. O opalaniu rownież możemy zapomnieć. Odpowiedni strój na plaże to pełne saree lub kurtha i legginsy, ewentualnie spodenki nie krótsze niż do kolan. Panowie natomiast oczywiście na plaży czy w wodzie przebywają w samych kąpielówkach.

Gdy mąż przynosi do domu pensje, oddaje ja w rece kobiety. Jest to wyraz szacunku. Rownież podczas wyjazdów żona trzyma wszystkie pieniądze. Mężczyzna za każdym razem kupując lub coś załatwiając prosi swoją towarzyszkę o gotówkę. Taki układ w podróży jest podyktowany nie tylko respektem wobec kobiet. Panowie otwarcie przyznają, że gdyby to oni trzymali pieniądze przeznaczone na podróż zwyczajnie by je przepili lub przepuścili w inny, równie radosny, sposób.
To samo tyczy się wszelkich drobnych przedmiotów, które mężczyzna ma przy sobie. Portfel, telefon czy okulary przeciwsłoneczne kobieta dostaje do torebki 'w opieke'. Spotkałam się nawet ze scena, w której pan w pociagu obudził swoją towarzyszkę tylko po to, aby oddać jej swoje okulary przeciwsłoneczne. Dopóki do torebki dostajemy tylko kilka podstawowych rzeczy jest ok. Gorzej jeśli do tego dochodzi jeszcze książka, butelka wody i ciuchy na przebranie. Wtedy z damskiej torebki robi się wielki wór a z kobiety wielbłąd.

Zaskakujące jest to, że mąż tudzież partner wykazuje niespotykane w Europie właściwości dotyczące pomocy kobietom. O ile normalne u nas jest zapięcie łańcuszka na szyi czy ręce to rozczesanie włosów, ułożenie fryzury, pomoc przy ubraniu sie (tak bardzo potrzebna, gdy nosimy saree) czy zrobienie mehendi na ręku matki czy wybranki nie jest tutaj rownież niczym dziwnym.
Podczas tradycyjnej przysięgi małżeńskiej maz obiecuje żonie że zaopiekuje sie nią, zapewni jej jedzenie, dach nad głową oraz ubranie. Mężczyzna bardzo poważnie traktuje tamą przysięgę- jest to jego 'duty' (obowiązek). Jeżeli wychodzimy na kolacje z hindusem, który był faktycznie tradycyjnie wychowany, bardzo rzadko zdarza się, aby kobieta mogła za siebie zapłacić. Dla indyjskiego mężczyzny jest to pewnego rodzaju zniewaga. Oznacza to ze zwyczajnie nie stać go na zabranie dziewczyny (niezależnie od tego czy faktycznie jest to jego wybranka czy tylko zwykła szkolna koleżanka) do restauracji.

W restauracji mężczyzna zawsze dostaje jako pierwszy kartę dań oraz zamówione potrawy. Nie jest to wyraz lekceważenia kobiet. W tutejszej kulturze obowiązkiem mężczyzny jest służenie swojej towarzyszce przy stole czyli zamowienie jej posiłku oraz nałożenie jedzenia na jej talerz.

Pożyczenie lub wzięcie pieniędzy od rodziców dla zamężnej kobiety jest wielkim problemem, ponieważ po pierwsze świadczy to źle o samym mężu, który nie wywiązuje się z przysięgi małżeńskiej oraz po drugie, w przypadku małżeństw zaaranżowanych, podważa to niejako wybór rodziców co do odpowiedniego partnera. Często kobiety w obliczu braku pieniędzy wolą głodować lub wyrzec się kosztowności lub zbędnego luksusu niż wrócić do domu rodzinnego z prośba o gotówkę. Często mężowie nie zgadzają się w tej kwestii ze swymi wybrankami i kobiety bywają bite lub maltretowane tak długo, aż ulegną i przyniosą pieniądze od swojego ojca.

Rownież w podróży mężczyzna bierze w opiekę wszystkie kobiety, zwłaszcza niezamężne, które z nim jadą. To on w większości zajmuje się organizacją wszystkich noclegów, rodzajem transportu, wyborem restauracji czy miejsc, które są warte zobaczenia. Muszę przyznać, że dla europejskiej kobiety jest to mocno uciążliwe nie móc decydować nawet o tym, czy podroż odbywa się pociągiem czy autobusem albo czy wolno wejść do sklepu po przeciwnej stronie ulicy czy tez nie.

piątek, 9 września 2016

Indie - pociągi

Sleeper Class
Pociągi w Indiach na pierwszy rzut oka przerażają. Są brudne, przepełnione i wyglądają na bardzo zniszczone. Jednak jak im się lepiej przyjrzeć to nie są już takie straszne. 

Mamy do wyboru kilka klas biletów.  Pierwsza i druga klasa może być klimatyzowana lub nie, z miejscami do spania lub siedzenia. Dostajemy w niej darmowy posiłek, który po zamówieniu zostaje dostarczony nam na miejsce. Cena biletu to około 1000 rupi, czyli 60 zł.
Kolejna klasa to tzw. klasa sleeper. Mamy w niej zagwarantowane miejsce w wagonie bez przedziałów. Podobnie jak w autobusach mamy możliwość położenia się i przespania całej podróży. Można tez łóżka złożyć i podróżować w ciągu dnia siedząc. W wagonach mamy prąd, łatwo wiec podładować komputer czy telefon. Jest tez lusterko potrzebne do poprawienia makijażu, fryzury czy bindi. Klasa sleeper kosztuje około 400 rupi, czyli 24 złote. 
Jest jeszcze klasa regular. Nie mamy w niej zagwarantowanego miejsca. Jest zwykle bardzo przepełniona. Ludzie siedzą nawet na górnych półkach na bagaż. Klasa ta jest bardzo tania. Za przejazd około 400km płacimy 125 rupi, czyli 8 złotych.

Sleeper Class
Istnieją dwa rodzaje biletów na pociąg: z rezerwacja lub bez. Bilety bez rezerwacji (klasa regular) możemy kupić zawsze w okienku na dworcu, jednak nie mamy wtedy gwarancji miejsca siedzącego czy leżącego.
Bilety z rezerwacja można kupić na kilka sposobów. Po pierwsze standardowo przez internet. Jednak jeśli rezerwujemy bilet z miejscówka lub sypialny późno, może nam się ta sztuka nie udać. Z powodu ogromnej liczby osób podróżujących pociągami bilety wyprzedane są bardzo szybko. Wtedy system wpisuje nas na listę rezerwową - jeżeli ktoś zrezygnuje ze swojego biletu mamy wtedy szanse na miejsce siedzące. 
Jest jeszcze jedna opcja na zakup miejscówki: 24 godziny przed odjazdem pociągu zostaje wygenerowana specjalna pula biletów z rezerwacja. Są one droższe o około 100 rupi od normalnych biletów. Można je zdobyć albo logując się na stronę internetową o odpowiedniej godzinie albo kupując je bezpośrednio na stacji. Ja miałam (nie)przyjemność korzystać opcji kupowania biletów na stacji. Przed wybiciem godziny 'otwarcia puli' należało wypełnić karteczkę z imieniem, nazwiskiem, wiekiem oraz płcią pasażerów i ustawić się w kolejce do okienka. O godzinie zero, kiedy kasjerka okienko otworzyła, spokojnie stojąca kolejka Hindusów ruszyła szturmem na biedna panią przepychając się, skacząc przez barierki i dosłownie wchodząc sobie na głowę. Masakra.
Sleeper Class
Jeżeli nadal nie udało nam się kupić biletów pozostaje jeszcze opcja awaryjna: rozmowa na osobności z konduktorem. Jeśli w przedziale z rezerwacją są wolne miejsca konduktor, za odpowiednia opłatą, nam je udostępni. 

Jak na wszystko w Indiach na pociągi też trzeba poczekać. Czasem pół godziny, czasem dłużej. Lokalsi mają czas oczekiwania opanowany do perfekcji: wykorzystują ten czas po prostu na sen. Ludzie śpią dosłownie wszędzie: na ławkach, na betonowych blokach lub wprost na ziemi. Na większych lub bardziej obleganych stacjach są nawet w poczekalniach łóżka, na których można się zdrzemnąć w oczekiwaniu na dalszy transport.

Na siedzeniu obok mnie podróżowało młode małżeństwo. Pani była absolutnie piękna. Cała spowita w różowy strój, ze złotą koronką i błyszczącymi cekinami, z jeszcze świeża ślubna mehendi na dłoniach i stopach. Śliczna, o dziwo delikatna, złota biżuteria i złoto- różowe bindi dopełniało całości. Nawet chusteczkę do nosa Pani miała z różowym akcentem. Pan był raczej przeciętny, aczkolwiek ratował się jak mógł, nosząc w pociągu wielkie okulary przeciwsłoneczne rodem z bollywoodzkiego filmu akcji 'Dishoom'. 

W pewnym momencie kobieta wyjęła z torby lunch, zapakowany w metalowe pojemniczki, i para zaczęła się posilać. Byłam bardzo zdziwiona różnorodnością posiłku. W pudełeczku był ryż, rooti oraz dwa wegetariańskie dania główne, przy czyn jedno na moje oko było na bazie mojego ulubionego szpinaku.  Jak zwykle w Indiach, pan przygotował posiłek mieszając ryż i potrawy w odpowiednich proporcjach i nałożył na jeden wspólny talerz jedzenie. 'So much love' powiedział mój współtowarzysz podróży komentując obserwowana przeze mnie scenę. 

Oprócz samodzielnie przygotowanego lunchu mamy również opcję zakupienia przekąsek, takich jak vada pao czy idli lub nawet całego lunchu takiego jak np. egg biryani. Ceny są zupełnie normalne. Za lunch płacimy około 150, za vadę 10 rupi.
Po spożytym posiłku należy umyć ręce. Można to zrobić albo w toalecie albo w zainstalowanej na korytarzu umywalce. Można tez wytrzeć ręce w pociągowe okno, czemu nie. Można tez umyć ręce wystawiając je przez okno jadącego pociągu i polewać je pitna woda z butelki. Oczywiście warto wspomnieć, ze wszystkie pozostałości po posiłku są wyrzucane przez okno, mimo, że akurat w pociągu chodzi chłopak i zbiera do wiaderka resztki posiłków i śmieci. 





Niestety zdarza się też,  że nie tylko sprzedawcy posiłków oferują swoje produkty w pociągach. W pociągach są sprzedawane zabawki, biżuteria i wszelkiego rodzaju bibeloty. Ten rodzaj nagabywania jest denerwujący aczkolwiek nieszkodliwy.
Jest jeszcze drugi rodzaj osób zaczepiających nas w podróży: transwestyci. Z powodu swojej odmienności osoby te nie mogą znaleźć pracy, wiec żyją z żebrania. Jeśli zobaczycie podejrzanie wyglądająca Hinduskę z mocno przesadzonym makijażem wyciągającą rękę po pieniądze lepiej od razu dać jej 10 czy 20 rupi. Jeżeli tej drobnej opłaty odmówimy, na stacji docelowej możemy liczyć się nawet z pobiciem przez grupę transwestytów lub ich znajomych.



sobota, 3 września 2016

Indie - chusta

Bardzo długo zastanawiałam się, dlaczego wszystkie Hinduski jako dodatek do stroju obowiązkowo noszą kolorowe, długie szale lub chusty. Czy pełnia one tylko funkcje ozdobna? Okazuje się, że nie tylko.
Oczywiście jedna z funkcji szala jest to aby wyglądać pięknie zwiewnie i powabnie, ale istnieje również szereg innych zastosowań dla tego kolorowego kawałka materiału. 

W porze monsunowej leje z nieba jak z cebra. Co 5 minut. Ulewy są tak mocne, ze najbardziej profesjonalne wodoodporne ubrania do górskiej wspinaczki lub wojskowe pałatki nie pomagają ochronić się przed wszechobecną wodą. Za to oczywiście pomaga narzucenie na głowę chustki. Co prawda nie bardzo wiem w czym może ona pomoc chusta przy takiej ulewie, ale Hinduski szal na głowę stosują. 

Kolejnym zastosowaniem szala jest ochrona przed zimnem. Klimatyzacja tutaj jest oznaka luksusu. Jest więc zwykle ustawiona na 16-17 stopni, podczas gdy na zewnątrz jest 25-30 stopni. Przy tak dużej różnicy temperatur nie trudno o ból gardła lub zapalenie płuc. Aby lekko podwyższyć temperaturę ciała w szal można się owinąć. Szal zazwyczaj jest tak długi, ze spokojnie wystarczy na fantazyjne upięcie go wokół szyi i spowicie górnej części ciała jednocześnie. Co ciekawe bajecznie kolorowe paszminy i chusty są nie tylko domeną kobiet. W Indiach można spotkać wielu panów z duma prezentujących na swoich szyjach różowe lub liliowe szale.

Następnym zastosowaniem tej części ubioru jest zakrycie ramion, dekoltu lub np. włosów podczas wejścia do kościoła czy świątyni. W Indiach bardzo duża uwagę zwraca się na stosowne okrycie oraz na brak nadmiernego eksponowania kobiecego ciała. Mając na sobie koszulkę lub sukienkę bez rękawów lepiej okryć ramiona szałem, celem uniknięcia ciekawskich i krytycznych spojrzeń.

Niestety istnieje tez gorsza wersja zastosowania chusty. Można w nich nosić na przykład zakupy, owoce lub małe dzieci. Można tez wytrzeć szalem nogi własne tudzież dziecka po kąpieli w rzece Można rozścielić materiał na chodniku, niczym obrus, i posilić się w tak przygotowanym miejscu. Jak widać - ile ludzi, tyle pomysłów.

czwartek, 1 września 2016

Indie - gazety

Zwykle człowiek uważa, że gazeta jest jednym ze środków masowego przekazu i źródłem przeróżnych informacji. Okazuje się, że w Indiach nie tylko.
Jako, że w tym kraju dużą wagę przywiązuje się do ochrony środowiska wiele produktów jest wielokrotnego i wielorakiego zastosowania. Jednym z nich jest prasa codzienna. 
Pagoda Bread podana na gazecie
Gazety, owszem możemy, czytać. Możemy też zawinąć w nie zakupy. Możemy rozścielić je na lóżku, podłodze lub nawet chodniku i zjeść z nich lunch. Zakupy spożywcze, odzieżowe oraz przekąski dostajemy rownież zapakowane w gazety. Pranie z pralni jest dostarczane do domu w schludnym pakunku zrobionym z gazety i kawałka sznurka. Alkohol, kupowany w jedynym sklepie monopolowym noszącym wdzięczna nazwę "Wine store", dostajemy zawinięty w gazetę. Są to jedyne butelki w cokolwiek owijane, więc jeśli idziemy sobie z taką butelką w rączce przez miasto absolutnie nikt nie zorientuje się, że niesiemy jakiś wysokoprocentowy trunek. Absolutnie. Nikt. 
Ale to nie wszystko. Po zjedzeniu posiłku zapakowanego w gazetę oraz popiciu winkiem na trawienie odwiniętym również z gazety nasz papierek zyskuje koleje życie. Wycieramy nim przede wszystkim ręce, usta, następnie stół lub naczynie, z którego jemy. Jako, że w Indiach papier toaletowy jest raczej towarem luksusowym niż dobrem użytku codziennego, w toalecie również zdarza się korzystać z pomocy wyżej wymienionego papierka..
Istnieją tutaj specjalne sortownie papieru, w których stare albo wadliwe nakłady czasopism są pakowane w schludne paczki, zawijane sznurkiem i ...inną gazetę oraz rozwożone do absolutnie każdego miejsca w mieście celem nadania starej prasie nowego życia.